niedziela, 5 marca 2023
,,Już w powietrzu wiosnę słyszę"
Już w powietrzu wiosnę słyszę…
Czy ty też?
Serce patrzy w me zacisze…
Czy ty wiesz?
Świat wiośnieje, w słońcu cały,
W świtach zórz…
Wróble się rozświergotały:
„Cóż, czy już?”
Wiosna… Kwiaty mam i słońce…
Czy ty też?
A w oczach mam łzy gorące…
Czy ty wiesz? ( J.Tuwim )
czwartek, 22 grudnia 2022
Naszym Drogim Czytelnikom życzymy pogodnych świąt !
,,Piszę Ci, Synku, list z daleka, z domu...
na szybach śnieżne łyskają się płatki.
Wspominam dawne dni i po kryjomu
płaczę... Ty, Synku, zrozumiesz łzy Matki.
Jest już choinka... wiesz, zaraz u stoła
siądziem, jak dawniej, z siostrzyczkami trzema.
A z nami razem i myśl niewesoła,
że Ciebie, Synku wśród nas dzisiaj nie ma...
Ty tam samiutki w odległej gdzieś stronie
jak my tak liczysz mijające chwile...
Jaka Ci gwiazdka dziś wieczór zapłonie,
kto Ci świąteczną przyładzi wigilię?
Jaką kolędą, Syneczku mój miły,
rozjaśnisz Twoje godziny tułacze?
Myśmy się dzisiaj za Ciebie modliły,
a ja nad listem jeszcze, widzisz, płaczę...
Myśl o nas, Synku... wspomnij przy wieczerzy...
W liście mym znajdziesz okruchy opłatka.
Wiem, że nam wrócisz... Ten, co "w żłobie leży",
czuwa nad nami... Całuję Cię... Matka."
/W.Lewik: List wigilijny od Matki/
sobota, 1 października 2022
Polecamy lekturę ;)
,, U podstaw mechanizmu obronnego projekcji sprawców przemocy leży mechanizm przemieszczenia agresji,ale występujący w pewnej modyfikacji (…) Sprawcy przypisują ofierze wrogość, nielojalność, pragnienie odwetu, a więc te odczucia, postawy, które sami prezentują i których nie potrafią znieść u siebie. Próbują w ten sposób ukryć wrogie nastawienie, tendencję do uzewnętrzniania złości, przerzucając je na ofiarę, jednocześnie nie ponosząc przy tym psychologicznych kosztów np. poczucia winy. Sprawcy przemocy często przypisują ofierze określony stopień zawinienia w formie jej zachowań, które sprowokowały go do przemocy(…) Mechanizmy zaprzeczania i projekcji przez sprawców przemocy pozwalają utrzymać istniejący stan rzeczy poprzez niedostrzeganie rzeczywistości. Mechanizmy te są stosowane przez sprawców w celu nieujawniania stosowanych przez nich aktów agresji, związane są z samolubstwem i bagatelizowaniem swojego zachowania przez sprawcę przemocy i brakiem empatii wobec ofiary. Sprawcy zaprzeczają po pierwsze- samemu działaniu ( agresji, złości i aktom przemocy), zrzucając odpowiedzialność na ofiary, po drugie- zaprzeczają, że nie są winnymi takich czynów ( stan zdrowia nie mógł się pogorszyć po drobnej sprzeczce). Stosują samoidealizację, prezentując siebie jako pozytywną osobę, darzącą żonę uczuciem i szacunkiem. Jeżeli przyznają się do popełnienia aktów przemocy, to najczęściej je minimalizują...”
/ Danuta Rode, Psychologiczne i relacyjne wyznaczniki przemocy domowej .Charakterystyka sprawców /
środa, 22 czerwca 2022
środa, 1 czerwca 2022
sobota, 28 maja 2022
Opowieść o Mamie...
,,Mama dała mi to, co najcenniejsze - życie. Była głęboko uduchowiona, boska, pełna wdzięku i piękna. To ona była moim pierwszym nauczycielem. Wywierała na mnie olbrzymi wpływ. Nauczyła mnie wszystkiego, co najlepsze - jak żyć, jak myśleć, jak czuć. Dała mi dzieciństwo, na którym buduję całe moje życie. Tworzyła jego niepowtarzalny klimat. Kształtowała mój charakter i wrażliwość na świat. Stanowiła podporę mojego życia. Mama zawsze mnie wspierała, dodawała otuchy. Żyła moimi planami, marzeniami, obawami, zmartwieniami, a także moją radością. Dzieliła ze mną wszystkie moje nadzieje. Potrafiła wczuć się w sytuację swoich dzieci. Jej zawdzięczam wszystko, co najlepsze w życiu. Spośród jej dzieci to właśnie ja byłem najbardziej do niej podobny. Stanowiłem jej odbicie. Wszystko, co po niej odziedziczyłem, noszę głęboko w duszy. Zawsze mogłem na niej polegać i nigdy mnie nie zawiodła. Była bezinteresowna w stosunku do mnie. Mało ode mnie wymagała i rzadko o coś prosiła. Z mamą dyskutowałem, sprzeczałem się, czasami kłóciłem, a mimo to zawsze bardzo się lubiliśmy. Nie przestawała darzyć swoje dzieci miłością nawet wtedy, kiedy przysparzały jej cierpienia. Mama potrafiła stworzyć dom, w którym czuliśmy się bezpiecznie, niezależnie od skromnych warunków finansowych. Cechował ją niezwykle silny charakter. Radziła sobie w najtrudniejszych sytuacjach, zawsze odważna i cierpliwa(…) Była bardzo tolerancyjna. Miała wspaniały uśmiech, który gościł na jej twarzy nawet w czasie ciężkiej choroby. Nie chciała być wtedy obciążeniem dla rodziny(...)
Wiktoria była matką Ewy Nocuń, a babcią autora tych wspomnień (...)Dzięki jej wsparciu mogłem przetrwać najtrudniejsze chwile. Wszystkie swoje oszczędności przeznaczała dla swoich wnuków - dla siebie niewiele potrzebowała, niczego dla siebie nie żądała ani nie narzekała. Gotowała wspaniałe warzywne potrawy z uprawianych przez siebie tradycyjną metodą jarzyn (…) Nasiona produkowała sama, zachowując je z roślin na następny rok, tak jak robią to rolnicy ekologicznie. Moja babcia była ekologiem. Żyła w harmonii z naturą. Na jej posiadłości posadziłem kilkaset drzewek ( sosny, jodły, świerki, jałowce, brzozy), a babcia z radością to zaakceptowała. Wszyscy lubili ją i wspierali. To ona tak wiele mnie nauczyła…’’
( fragmenty książki pt. ,,Mądrość mojej mamy” Tomasza Nocunia, lekarza medycyny, autora książek: ,,Lepsze zdrowie dla każdej kobiety”,,,Głodówka i dieta dla zdrowia”, ,,Kuchnia wegetariańska prosta i zdrowa'' )
Wiktoria była matką Ewy Nocuń, a babcią autora tych wspomnień (...)Dzięki jej wsparciu mogłem przetrwać najtrudniejsze chwile. Wszystkie swoje oszczędności przeznaczała dla swoich wnuków - dla siebie niewiele potrzebowała, niczego dla siebie nie żądała ani nie narzekała. Gotowała wspaniałe warzywne potrawy z uprawianych przez siebie tradycyjną metodą jarzyn (…) Nasiona produkowała sama, zachowując je z roślin na następny rok, tak jak robią to rolnicy ekologicznie. Moja babcia była ekologiem. Żyła w harmonii z naturą. Na jej posiadłości posadziłem kilkaset drzewek ( sosny, jodły, świerki, jałowce, brzozy), a babcia z radością to zaakceptowała. Wszyscy lubili ją i wspierali. To ona tak wiele mnie nauczyła…’’
( fragmenty książki pt. ,,Mądrość mojej mamy” Tomasza Nocunia, lekarza medycyny, autora książek: ,,Lepsze zdrowie dla każdej kobiety”,,,Głodówka i dieta dla zdrowia”, ,,Kuchnia wegetariańska prosta i zdrowa'' )
czwartek, 25 lutego 2021
Wielkopostne poetów rozważania...
,,Droga… Przy drodze drewniany krzyż. Idziemy tamtędy, a więc się zbliż. Spojrzyj w Chrystusa zbolałą twarz i brzemię własnych swych cierpień zważ. Rozważ, co cierpiał On, Człowiek – Bóg, i nie przeklinaj kamieni z dróg, którymi iść Ci rozkazał Pan, lecz idź z Chrystusem, by nie był sam.”/ Zofia Plate ,,Krzyż przy drodze”/
,,Gdy umierał na krzyżu cud się nie zdarzył żaden anioł nie pomógł deszcz nie obmył głowy piorun się zagapił gdzie indziej uderzył zaradna Matka Boska z cudem nie zdążyła wierzyć to znaczy ufać kiedy cudów nie ma cud chce jak najlepiej a utrudnia wiarę” / ks. Jan Twardowski ,,Gdy umierał na krzyżu”/,, Niosę krzyż: niespełnionych nadziei, nieudanego życia, chorego serca czy wątroby, domu, gdzie w kącie czyha złość, dni podobnych do siebie jak krople wody i chciałbym to rzucić od zaraz, pozbyć się tego uwierającego balastu, chciałbym zacząć od nowa(…) Dlaczego Ty nie rzuciłeś swego krzyża na drodze, Chryste. Dlaczego nie zepchnąłeś go do rowu i nie uciekłeś. Przecież mogłeś… Teraz miałbym wytłumaczenie, aby porzucić własny.”/Ks. Wiesław Aleksander Niewęgłowski,,Krzyż”/,,Dlaczego krzyż uśmiech rana głęboka Widzisz to takie proste kiedy się kocha”/ ks. Jan Twardowski ,,Dlaczego krzyż"/„Nie cierpienie dla cierpienia nie krzyż dla krzyża nie piątek dla piątku nie po to aby pytać skąd i co dalej Wszystko to bez sensu. Za mało lecz po to by być z Tobą pobiec. Bać się i zostać skoro Ciebie bolało” / ks. Jan Twardowski ,,Z Tobą”/
,,Dziękuję, Panie, że na mojej drodze spotykam Weronikę, która mi twarz z potu obetrze chustą. W jej oczach jak lustro widzę swoje upadki; jej troska i litość każą się dźwignąć i nieść dalej ciężar- to ścięte Drzewo, które śmierć zwycięża, bo w Nim nadzieję zbawienia ukryto. Tłum gapiów za mną. Wokół coraz bardziej pusto. Dzień się nachyla i zapada ciemność. Idę powoli. Weronika z chustą i Tyś jest ze mną”/Ludmiła Marjańska ,,Spotkanie z Weroniką”/
wtorek, 16 lutego 2021
Kilka słów o nadwrażliwości...
Highly Sensitive Person.
Któż to taki ?
Osoby wysoko wrażliwe stanowią w naszej populacji około 15-20%.
Osobę nadwrażliwą można rozpoznać po głębokości przeżywania
różnych doświadczeń, szybkiemu uleganiu przestymulowaniu
(overstimulation), emocjonalnej reaktywności i bardzo dużej dozy
empatii oraz wyczuleniu na subtelności. Wyżej wymienione cechy
tworzą tzw. akronim DOES, za pomocą którego można zdiagnozować
nadwrażliwość. Osoby wysoko wrażliwe często czują się inne od
reszty społeczeństwa, ponieważ unikają typowych rozrywek, tłumów,
głośnych dźwięków, intensywnych emocji i innych zbytnio
stymulujących doznań. Może skutkować to niską samooceną i
poczuciem niezrozumienia samego siebie. Tymczasem warto wiedzieć, że
mamy właściwie do czynienia z darem, który pozwala nam na głębsze
spojrzenie w rzeczywistość, zauważanie subtelności, których inni
nie dostrzegają, a także - poprzez nad wyraz rozwiniętą empatię-
lepsze zrozumienie drugiego człowieka.
Warto zapoznać się z pojęciem nadwrażliwości i zastanowić się,
czy przypadkiem nie należymy do tej elitarnej grupy osób ? Taka ,,samodiagnoza” pozwoli nam bardziej zrozumieć siebie i zadbać o swój komfort psychiczny.
Osobom zainteresowanym tematem wyjątkowej wrażliwości polecam lektury: ,,Być nadwrażliwym i przetrwać”, ,,Wrażliwe dziecko”, ,,Pewne siebie i szczęśliwe dziecko”.
sobota, 30 stycznia 2021
Rozważania na temat szczęścia...
Od czego zależy nasze szczęście?
Spokój umysłu i szczęście nie zależą od czynników zewnętrznych. To,
jak się czujemy, zależy od naszego wewnętrznego nastawienia.
Wiara w to, jakoby coś zewnętrznego miało przynieść szczęście, jest
jedynie iluzją. Pokazują to przykłady bogatych i pozornie spełnionych
osób, które - pomimo sukcesów - wpadają w tarapaty uzależnień,
depresji lub popełniają samobójstwa.
W swoim słynnym dziele „Self Reliance” Emerson napisał, że „nic nie
przyniesie ci zadowolenia, jeśli nie postarasz się o nie sam”. Nie
dajmy złapać się powszechnie propagowanym przekonaniom, że sukces
finansowy, partner, podróże i inne spełnione pragnienia przyniosą
szczęście i spokój ducha.
Milton pisał, że „sam tylko umysł samą swoją siłą może uczynić niebo z
piekła i piekło z nieba”. Historia posiada wiele przykładów ludzi,
którzy- pomimo znalezienia się w trudnych okolicznościach - potrafili
przekuwać pozornie złe doświadczenia w dary.
To bardzo możliwe, że Milton pisał lepsze wiersze, ponieważ był
niewidomy, a Beethoven tworzył ponadczasową muzykę, ponieważ był głuchy.
Tylko od nas zależy, jak wykorzystamy sytuację, w której się znaleźliśmy. To cudowne- świat jest taki piękny, a szczęście jest w nas!
wtorek, 15 grudnia 2020
Książki Ewy Foley polecane zimową porą
,,A może jeszcze nie zakochałaś(eś) się w życiu, ale spodobał Ci się ten pomysł, czy też bardzo, bardzo, bardzo tego chcesz.. Albo ktoś życzliwy podarował Ci ten podręcznik godnego życia, bo zakochanie się w życiu dobrze mu zrobiło… Dziękuję Ci za zaproszenie mnie na czas czytania tej książki do Twojego życia.
Jest rok 2011 – od napisania przez mnie pierwszego szkicu Zakochaj się w życiu minęło kilkanaście lat. Wiele się zmieniło w moim życiu. Moi najbliżsi: ukochani rodzice Antoni i Eugenia oraz mój jedyny syn Maciek odeszli z tego świata. Rodzice w podeszłym wieku, a Maciek zginął w wypadku motocyklowym, mając 27 lat… Życie to gra losowa. Ja wciąż tu jestem, tuż przed sześćdziesiątymi urodzinami.
Na jak długo przychodzimy tu, na Ziemię, jest tajemnicą. Jest pierwszy oddech i jest ostatni. Nie wiem, kiedy ja wezmę ten ostatni oddech, ale wiem jedno: MOJE ŻYCIE JEST CUDEM! Codziennie podejmuję zobowiązanie wobec siebie, że będę żyła tak, jakby to miał być ostatni dzień mojego życia. Codziennie postanawiam postępować według zasady carpe diem – chwytam każdy dzień łapczywie, radośnie, z zachwytem i wdzięcznością w sercu. Cieszę się każdą chwilą i każdą spotykaną osobą.
Pomyśl tylko: dzisiaj jest pierwszy dzień reszty twojego życia! Nie warto marnować swojego cennego czasu na złość, niezadowolenie, kłótnie, obwinianie, zamartwianie się, frustrację czy narzekanie. Tak straconego czasu już nigdy nie odzyskasz!... ’’ (,,Zakochaj się w życiu”)
Książki Ewy Foley do nabycia w promocyjnych cenach;
https://www.empik.com/szukaj/produkt?q=ewa%20foley&qtype=basicForm
sobota, 17 października 2020
Wirtualne Targi Książki !
Spotkania z polskimi i zagranicznymi autorami w bezpiecznej przestrzeni online!
Zapraszam: https://www.empik.com/wirtualne-targi-ksiazki
środa, 10 czerwca 2020
Drodzy Słuchacze !
Proszę o zwrot wszystkich wypożyczonych książek .
Zapraszam w sobotę, 13 czerwca od godz.11.00 do 14.00.
Słuchaczy Wydziału Dziennego, którzy posiadają jeszcze książki, zapraszam w poniedziałek, 15 czerwca w godzinach od 11.00 do 13.00
Zapraszam w sobotę, 13 czerwca od godz.11.00 do 14.00.
Słuchaczy Wydziału Dziennego, którzy posiadają jeszcze książki, zapraszam w poniedziałek, 15 czerwca w godzinach od 11.00 do 13.00
piątek, 5 czerwca 2020
,,Coaching zdrowia. Twoje życie w twoich rękach"- polecam ;)
Sesje coachingowe polecane są szczególnie osobom, dla których ważne są: dbałość o zdrowie, wysoka jakość życia, umiejętność radzenia sobie z sytuacjami trudnymi, budowanie satysfakcjonujących relacji, zmiana niekorzystnych wzorców myślowych oraz uzyskanie wysokiego poziomu samoświadomości.
,,Jak zdefiniowałbyś zdrowie? Co musi być obecne w twoim ciele, emocjach, myślach, żebyś uznał, że wszystkie te elementy składają się na stan zdrowia? Kiedy ostatnio doświadczałeś takiego stanu? Jak często wspominasz czasy, gdy zdrowie było czymś, o czym nie trzeba było myśleć, czego nie traktowało się jako wartości, bo po prostu było? Wróć pamięcią do tych czasów. Przenieś się w wyobraźni do wspomnień, gdy szlachetne zdrowie niepodzielnie gościło w twoim życiu. Stań się sobą z przeszłości. Nie oglądaj siebie na ekranie umysłu (jak filmu w kinie), ale przeżywaj tamte chwile tak, jakby to działo się dzisiaj. W Stanach Zjednoczonych przeprowadzono ciekawy eksperyment. Grupę osób w wieku powyżej osiemdziesiątego roku życia zaproszono na tygodniowy wyjazd do specjalnie przygotowanego wcześniej domu. Na miejscu uczestnicy wyjazdu cofnęli się w czasie o trzydzieści lat. Wyposażenie domu w najdrobniejszych szczegółach odtwarzało styl tamtych czasów. Badani czytali ówczesne czasopisma i oglądali dawne programy telewizyjne. Jedli i pili z naczyń, a także używali przedmiotów powszechnie dostępnych trzydzieści lat wcześniej. Prowadzili również rozmowy o sprawach w tamtym czasie aktualnych. Przed rozpoczęciem eksperymentu i po jego zakończeniu naukowcy przeprowadzili różnorodne badania – fizyczne, medyczne i psychometryczne. Trudno w to uwierzyć, ale zmiany wywołane „przeniesieniem się” w czasie trzydzieści lat wstecz przeszły najśmielsze oczekiwania eksperymentatorów, jak również samych uczestników. Na przykład wyraźnie zmniejszyła się grubość palców rąk u osób biorących udział w eksperymencie. Wystarczył tygodniowy powrót do warunków życia z czasów, kiedy miały około pięćdziesięciu lat. Jak to możliwe, że tydzień życia w warunkach symulujących czasy, w których uczestnicy eksperymentu byli o trzydzieści lat młodsi, spowodował takie zmiany? Jakie siły włączyły do swojego działania organizmy tych ludzi, skoro w tydzień odmłodziły ich dłonie?
Przywołujemy ten eksperyment po to, by pobudzić twoją wyobraźnię. Chcemy wskrzesić twoją wiarę w niesłychaną moc ludzkiego organizmu. Moc ta jest niezwykła, o ile stworzy mu się warunki, w których będzie miał szansę zrobić to, czego pragniesz w kwestii swego zdrowia (...)
Zastanów się, jakie konsekwencje niesie przyjęcie metafory, w której zdrowie jest jak uprawa ogrodu. Ile możliwości daje takie porównanie? Jesteś ogrodnikiem swojego zdrowia. Rośliny wzrastają, kwitną, wydają owoce, zasychają, by z wiosną znowu wybuchnąć pełnią życia. Gdy podlewasz, nawozisz, okopujesz rośliny, możesz kształtować swój ogród, zmieniać jego charakter, rozprzestrzeniać to, co cię cieszy, eliminować to, co źle znosi klimat, nie wytrzymuje braku czy nadmiaru wilgoci, słońca, wiatru… A gdy zapominasz o ogrodzie, gdy nie masz dla niego czasu, rozrastają się w nim chwasty i najsilniejsze rośliny, zabierając dostęp do wody i światła tym mniej odpornym. Ileż możliwości wpływu! Jaka współpraca z siłami natury! I jaka odpowiedzialność!
A teraz weźmy pod uwagę metaforę tańca na linie. Jakie odczucia rodzą się w twoim ciele, jakie skojarzenia w umyśle, gdy wyobrażasz sobie zdrowie jako taniec nad przepaścią? Czy masz poczucie bezpieczeństwa? Czy utrzymanie zdrowia wydaje ci się łatwe? Ile wysiłku i uważności wymaga bycie zdrowym? Czym grozi dekoncentracja, zmniejszenie sprawności fizycznej? Czy chciałbyś, żeby twoje zdrowie było oparte na takim wyobrażeniu i wszystkich związanych z nim skojarzeniach?..." ( M. Zubrzycka-Nowak, K.Rybczyńska: ,,Coaching zdrowia. Twoje życie w twoich rękach"- fragmenty )
piątek, 29 maja 2020
,,Zdrowie jest w nas"
,,Poczucie sensu życia to umiejętność dostrzeżenia znaczenia i celu w każdym życiowym doświadczeniu ( ...) Rezultatem samopoznania jest bardziej harmonijne i autentyczne życie, pozwalające nam uporać się z przeszłością i przeżywać teraźniejszość w sposób przystający do naszej istoty i tożsamości. Aby zrozumieć siebie, swoje życie i otaczający nas świat, musimy odrzucić wszelkie założenia przyjmowane z góry, uprzedzenia, które przeszkadzają nam w przeżywaniu każdego doświadczenia spontanicznie, w sposób autentyczny i w pełni otwarty(...) Działanie homeostatyczne polega na automatycznym uruchamianiu wewnętrznych mechanizmów dostosowawczych i wyrównujących, które sprawiają, że ciało funkcjonuje w sposób podtrzymujący procesy życiowe. Poszczególne narządy, mózg czy układy odpornościowy, hormonalny i krążenia przejawiają zdolność zapamiętywania, przystosowania się do danych warunków, posiadają też inteligencję. Dar ten otrzymujemy od natury w momencie narodzin. Jest on ogniwem bezpośrednio łączącym nas z pierwotnymi siłami przyrody. Kiedy system homeostatyczny wyłapuje w naszych procesach fizjologicznych jakiekolwiek ,,odchylenie od normy" , automatycznie włącza mechanizmy wyrównujące, które przywracają organizmowi prawidłowe warunki życiowe. Homeostaza działa poprzez wbudowane pętle sprzężeń zwrotnych, którymi zawiaduje wrodzona inteligencja oraz wiedza gromadzona w ciągu tysiącleci istnienia ludzkości na drodze rozbudowanego systemu uczenia się metodą prób i błędów. Dla przykładu - system homeostatyczny utrzymuje ciśnienie krwi i tętno na określonym poziomie, reguluje poziom wody w organizmie, etc. Do wykonywania swych zwykłych zadań system homeostatyczny potrzebuje określonych warunków fizjologicznych i psychologicznych. Żyjąc w warunkach znacznie odbiegających od pierwotnych okoliczności funkcjonowania, nasze mechanizmy samoregulujące nie są już w stanie zapewnić nam przetrwania ani skutecznego samouzdrawiania(...) Tymczasem podstawowy, najbardziej naturalny potencjał leczniczy tkwi w nas samych, w naszych umysłach i ciałach, i tylko czeka, byśmy to umiejętnie wykorzystali(...) Zdrowe, pożywne jedzenie, dostateczna ilość ruchu i snu, odpowiednia postawa wobec życia i wspierające relacje z ludźmi stanowią niezbędne czynniki do prawidłowego działania systemu homeostatycznego".
( fragmenty książki dr n.med. P. Agrawal pt. ,,Zdrowie jest w nas")
wtorek, 26 maja 2020
czwartek, 21 maja 2020
Wywiad z dr Ewą Woydyłło
oraz fragment książki ,,Buty szczęścia''
,,Dlaczego czasem, już przy pierwszym spotkaniu, ktoś nas pociąga, a ktoś inny odpycha? Czemu po raz pierwszy w czyimś mieszkaniu czujemy się dziwnie nieswojo lub od razu jak u siebie w domu? Dlaczego w jakiejś sytuacji bez powodu udziela nam się napięcie lub wręcz przeciwnie, spokój i odprężenie? Niektórzy ludzie wyraźniej, w tajemniczy sposób odbierają nieuchwytne sygnały w nowych i nieznanych okolicznościach. Potrafią je trafnie ocenić, nie mając żadnych konkretnych podstaw. „Intuicja”, powiadamy. Obdarzone nią osoby wyczuwają, a może – kierowane jakimś szóstym zmysłem – odgadują coś, co przed innymi pozostaje ukryte. Niemiecki neurolog Rüdiger Ilg zajął się badaniem zjawiska intuicji. Stwierdził iż w zasadzie nie kryje się w nim nic tajemniczego oraz że wiedzę intuicyjną można wytłumaczyć neurologicznie. Mianowicie, niektórzy ludzie potrafią bezbłędnie wyciągać trafne wnioski, niemal bez zastanowienia, po prostu dzięki większej aktywności prawej półkuli mózgu. Lewa półkula odpowiada za linearne operacje umysłowe, oparte na logicznym i analitycznym zestawianiu informacji, zmierzającym do poznania rzeczy krok po kroku. Prawa półkula natomiast ogarnia zjawiska całościowo, w planie ogólnym, wyławiając poza świadomym i logicznym rozumowaniem schematyczne wzory i skojarzenia. Rozpoznawanie tych schematów sprawia, iż proces wnioskowania, podejmowania decyzji lub wydawania opinii przebiega błyskawicznie i zostaje w ułamku sekundy zakończony. Ludzki mózg nie rejestruje żadnych konkretnych informacji lub danych, tylko na podstawie całościowego wrażenia wydobywa od razu to, co w konkretnej sytuacji lub zdarzeniu jest najistotniejsze. Ilg nazywa to Bauchentscheidung, czyli dosłownie (choć po polsku niezbyt zgrabnie) „decyzją z brzucha”, w odróżnieniu od Kopfentscheidung, czyli „decyzji z głowy”, opartej na logicznym wnioskowaniu. Ten ostatni rodzaj operacji umysłowych cechuje osoby, u których aktywniejsza jest lewa półkula mózgu. Nawiasem mówiąc, do grupy tej należy większość mężczyzn, większość kobiet natomiast ma przeważnie aktywniejszą prawą, a więc można powiedzieć, tę intuicyjną, półkulę mózgu. Za pomocą tomografu komputerowego uczony sprawdził, które obszary mózgu uaktywniają się podczas testu polegającego na szybkim kojarzeniu, co wspólnego mają ze sobą trzy pozornie odległe pojęcia. Przykładowy test zawierał wyrazy: zielony, wysoki, koza. Uzyskano trzy rodzaje odpowiedzi: Trzy podane słowa są ze sobą logicznie powiązane („Kozy pasą się na hali wysoko w górach”). Wyrazy te są ze sobą logicznie powiązane, ale nie wiem jak. Tych trzech wyrazów nie łączy nic wspólnego. Ilg zaobserwował, że u osób, które odpowiedziały tak, jak w punkcie 1, uaktywniły się liczne pola w lewej półkuli mózgu; osoby te odbierają informacje „głową” i stamtąd wypływają ich świadome, logicznie przeanalizowane odpowiedzi. Im zresztą udzielenie odpowiedzi zajęło średnio dwukrotnie więcej czasu niż innym. Zupełnie inaczej wyglądał odczyt tomograficzny aktywności mózgu u osób, które odpowiedziały „brzuchem”, jak podaje to punkt 2. U nich błyskawicznie zabarwiły się jaskrawo pola w prawej półkuli. Pozwala to przypuszczać, że w ich wypadku ważniejszy – i wystarczający do szybkiego rozpoznania związków między pojęciami – jest syntetyczny i uogólniony rodzaj odbioru informacji. Trzecią kategorię stanowią osoby pozbawione intuicji, zarazem raczej nie myślące logicznie. Hm, zdarzają się i tacy, ale pomińmy to milczeniem. W potocznym odbiorze intuicja graniczy z wróżbiarstwem, i słusznie. Czymże innym jest bowiem przepowiadanie zdarzeń lub odgadywanie czyichś aktualnych lub minionych losów? Co z tego, że jakiś uczony neurolog rozumie funkcjonowanie mózgu Cyganki, która jednym rzutem czarnookiego spojrzenia jest w stanie bezbłędnie ogarnąć nasze sercowe lub majątkowe turbulencje. Dla nas to, że wróżka wie o nas coś, czego nie wiemy o sobie nawet my sami, i tak pozostanie magią. Intuicja to dar, swoisty talent, wrodzona umiejętność szybkiej oceny ludzi i sytuacji. Jest w pewnym sensie bezcenną busolą, angażującą jedynie chwilową uwagę, a nie długotrwałą rozumową aparaturę, konieczną do rozpoznawania i badania szczegółów, a następnie wyciągania drobiazgowych wniosków. To pamiętamy z lekcji arytmetyki: im więcej danych, tym bardziej skomplikowane stają się równania, a przy mnogości działań łatwiej się pomylić. Ludzie obdarzeni intuicją na ogół się nie mylą, zapewne właśnie dlatego, że zanim w ogóle ktoś inny ułożyłby zadanie do rozwiązania, oni już będą znali odpowiedź. I tak jak druga grupa badanych przez doktora Ilga mogą najwyżej powiedzieć: „Wiemy, chociaż nie wiemy, skąd wiemy”. Osoby obdarzone intuicją rzadko doznają wielkich rozczarowań, zwłaszcza w życiu osobistym. To zrozumiałe, bo właśnie w kontaktach z ludźmi, szczególnie nowo poznanymi, niezbyt przydatne są logiczne rozumowanie i wiedza oparta na analizie szczegółów, których przecież zazwyczaj z początku nie znamy. Nie głowa, tylko „brzuch” ma raczej nam powiedzieć, czy warto zawrzeć nową znajomość. Czy wyniknie z niej coś dobrego, czy przeciwnie, doznamy rozczarowania i przykrości? Intuicji wystarczy chwila, by to wiedzieć. Rozum musiałby uzbierać wiele informacji, co oczywiście długo by trwało, a przy okazji znajomość weszłaby w fazę zaawansowaną. A wtedy, jeżeli ocena wypadłaby na niekorzyść delikwenta, mogłoby już być dość trudno z owej znajomości się wycofać. Tak właśnie bywa z nieudanymi relacjami, które zaszły zbyt daleko, zanim okazało się, że nie rokują nic dobrego. Odrobinę intuicji ma każdy, bo u każdego prawa półkula mózgu jednak choć trochę pracuje. Profesor Ilg twierdzi, że warto ją ćwiczyć i pobudzać do aktywności. Zachęca do uważniejszego wsłuchiwania się w to, co w nowych sytuacjach i w kontaktach z nowymi ludźmi mówi nam nasz „brzuch”. Przecież kiedyś, na długo przez rozwojem wiedzy o logicznym wnioskowaniu, tylko w ten sposób praludzie podejmowali wszelkie decyzje. Zawierzenie swej intuicji pociąga za sobą ryzyko pomyłki niewiele większe niż to, które towarzyszy drobiazgowemu roztrząsaniu choćby i największej liczby szczegółowych informacji. Bo w końcu i tak najwięcej zależy od szczęścia".
piątek, 15 maja 2020
Trening autogeniczny dla spokoju psychosomatycznego, Valerio Albisetti
,,Nie jest dziełem przypadku, że takie techniki, jak trening autogeniczny, pojawiły się za sprawą niemieckiego uczonego Schultza. To w Niemczech bowiem przetrwał nurt psychiatrii romantycznej, który da o sobie znać również w wielkich kierunkach psychologicznych, na przykład w psychoanalizie.
W naszych czasach posiadamy odpowiednie środki do zbudowania rzetelnej podstawy teoretycznej, pozwalającej wysuwać hipotezy na temat złożonych relacji między ciałem i psyche – relacji, które powinniśmy badać, kiedy uświadamiamy sobie możliwość wpływania na ciało za pośrednictwem bytów psychicznych, m.in. myśli, języka wewnętrznego, woli.
Najnowocześniejsze technologie, pozwalające widzieć działający mózg – mózg żyjący, zgodnie z wyrażeniem Sommerhoffa – wykazują, że oddziaływanie fizyczno-psychiczne może zostać odwrócone i stać się oddziaływaniem psychiczno-fizycznym. Wprawdzie zawsze wiedziano o takiej możliwości, jednak nauka potrzebuje obiektywnych dowodów, które dziś są wreszcie do zdobycia.
Znaczna część życia fizycznego wymyka się spod kontroli psychicznej, ale to nie oznacza, że taka kontrola jest niemożliwa. Chodzi jedynie o zdobycie jej poprzez naukę. Trening autogeniczny nie jest niczym innym, jak – zgodnie ze swą nazwą – pewną formą ćwiczenia, pozwalającego rozszerzyć kontrolę nad sobą.
Istnieją przesłanki biofunkcjonalne wyjaśniające to zjawisko. Niemniej jednak ta możliwość przenosi nas paradoksalnie do koncepcji człowieka-maszyny, tylko nieco bardziej skomplikowanej, zdolnej także zrozumieć te funkcje i te układy, które niegdyś były określane jako „autonomiczne”, przez co wskazywano właśnie na ich nieosiągalność.
Przyjęcie takiej interpretacji byłoby jednak wielkim błędem i oznaczałoby ponowne zagubienie wymiaru psychicznego, który dopiero co został z tak ogromnym trudem odnaleziony. Tymczasem istnieje pewien tajemniczy moment, sekretne, ale nie obce nam miejsce, które stanowi samo sedno ludzkiej zagadki: każdy interpretuje je w ściśle osobistych kategoriach wiary lub rozumu, ale nikt nie może go zanegować.
W niniejszej książce autor zatrzymuje się celowo poniżej bardzo skomplikowanej problematyki, najwyraźniej postanawiając, że najlepszą strategią jest użycie mowy prostej, jasnej, przekonującej w swoich odniesieniach do powszechnej wiedzy biologicznej. Taki jest styl Albisettiego (rozpoznajemy go zarówno w tekście, jak i w samym człowieku), zmierzający do wyjaśnienia rzeczy bez popisywania się blichtrem. Jego klarowny wykład jest wyrazem szacunku dla czytelnika, ale także pobudza zarówno do pogłębienia swej wiedzy, jak i do spróbowania proponowanej techniki (którą z łatwością można stosować z czyjąś pomocą).
Najważniejszym owocem może jednak okazać się to, że Albisetti mówi o złożonych problemach w sposób jasny, nie tracąc niczego z naukowości. Ten styl, typowy dla wielkiej anglosaskiej tradycji popularyzatorskiej, szczęśliwie szerzy się także we Włoszech i jest skromnym, ale fundamentalnym przyczynkiem do rozwoju kulturalnego, który z czasem doprowadzi do odnowy antropologicznej, jaka dziś jest realną i palącą potrzebą."
,,Mam nadzieję, że ta książka – tak jak inne moje pisma – pomoże czytelnikom doświadczyć w sobie przemiany, zaś to, co w niej prezentuję, będzie możliwe do konkretnego zastosowania.
(GIORGIO MORETTI Specjalista chorób nerwowych i umysłowych, wykładowca neuropsychiatrii dziecięcej na Uniwersytecie Katolickim w Mediolanie)
,,Mam nadzieję, że ta książka – tak jak inne moje pisma – pomoże czytelnikom doświadczyć w sobie przemiany, zaś to, co w niej prezentuję, będzie możliwe do konkretnego zastosowania.
Niektórzy oskarżają mnie o to, że jestem utopistą.Nie ubolewam z tego powodu.Opowiadam się za nową psychologią, dla nowych ludzi.
Na początku trzeciego tysiąclecia jestem coraz bardziej przekonany, że istota ludzka posiada w sobie możliwość, zdolność wyjścia ponad swoją cielesność, a w każdym razie zawsze to ona nadaje sens i znaczenie sobie oraz drugim. Kto przeczytał moją książkę Da Freud a Dio (Od Freuda do Boga), ten wie, że jestem jednym z ludzi stale szukających. Niezależnie od pozorów. Od dawna powtarzam, że ludzkość jest psychicznie bardzo chora. Jest nieustannie wynoszona poza siebie, doszła do najwyższego punktu możliwości technologicznych, potrafi zmodyfikować swój własny kod genetyczny, ale jest dotknięta czymś, co nazywam ciężkim delirium wszechmocy. Ponadto żyjemy w przejściowym okresie historycznym, w którym wydaje się, że prawdziwe, wewnętrzne wartości zanikły. Tym niemniej mam przekonanie, że jesteśmy dopiero na etapie prehistorii ludzkości. Człowiek czuje się dziś silny, ponieważ panuje – albo sądzi, że panuje – nad rzeczami świata. Oderwał się od cyklu naturalnego. Czerpie znaczenie z tego, co posiada, co robi. Lecz jego wnętrze od dawna przenika subtelny i niewidoczny niepokój – poczucie, że nic nie ma wartości, nawet on sam. Człowiek przyszłości będzie musiał natomiast na nowo wejść w ograniczenia, w naturalny cykl życiowy, będzie musiał uświadomić sobie, że wewnętrzna struktura rzeczywistości, świata tworzy i determinuje także jego samego. Od zawsze. Wszechświat nie jest poza ludźmi, ale w nich(...) Wszystko jest już w nas zapisane, ale ponieważ sposób odczuwania przez nas uczuć itp., nie zmienił się od tysięcy lat, pozostaje wciąż niewyrażone. Człowiek musi nauczyć się stale zmieniać. Nie powinien już łudzić się, że jest w centrum świata. Niemal wszystko, co dziś uważamy za prawdę, jest skazane na wymarcie. I również znaczenie życia ludzi zmieni się. Dlatego w tym czekaniu na Apokalipsę fundamentalna staje się komunikacja z sobą samym, z osobistą nieświadomością. Mówię o nowym człowieku, o nowym sposobie życia, bycia człowiekiem. Każda istota ludzka jest magiczna. Tymczasem, niestety, większość ludzi żyje w stanie senności, łudzi się, że żyje, dzień po dniu, a potem gaśnie, umiera. Wielu zdobyło chwałę, sukces, pieniądze, lecz ich głęboki duch być może pozostał niewyrażony. Zostawią po sobie pieniądze, budowle, również wiedzę, ale nic z bycia. Moi współcześni, również wielu chrześcijan, nie rozumieją jeszcze, że plan wszechświata jest doskonale ustalony od samego początku, realizuje się według ściśle określonego i niewidzialnego wątku; nie rozumieją, że my jesteśmy w rzeczach, tak jak one są w nas. Wieczna rzeczywistość nie należy do czasu, tak jak nie należy do przyszłości. Zawsze była i zawsze będzie. Spojrzenie zatem nie powinno być skierowane ku wieczności jako czemuś, co ma przyjść(...) W mojej osobistej wizji psychologicznej, podobnie jak w wizji mojej Szkoły, osobę traktuje się jako zawierającą w sobie niezwykłe moce. Potencjalnie. Będziemy zatem stosować coraz bardziej skuteczne techniki, między innymi trening autogeniczny (TA), zdolne oświecić najbardziej ukryte części człowieka, najgłębsze, w których mieści się prawdziwa, autentyczna osobowość z wszystkimi jej zdolnościami, z jej jeszcze nieznanymi mocami. Moje rozumienie zdrowia Według mnie zdrowie jest prawdziwym zdrowiem wtedy, kiedy odnajduje się w harmonijnej i globalnej wymianie ze środowiskiem, w którym żyjemy. Istota ludzka jest bowiem bytem ciągle zmieniającym się, zanurzonym w ciągle zmieniającym się świecie. Dziś wreszcie wiemy, że aby zdefiniować, zrozumieć osobę, powinniśmy uwzględniać wzajemne relacje zachodzące między wszystkimi elementami jej egzystencji. Nie można zrozumieć stanu zdrowia jednostki, wyodrębniając tylko jakiś pojedynczy element lub sektor, jak doznane wstrząsy, fazy rozwojowe itd. Nic nie jest odizolowane ani możliwe do odizolowania. Istota ludzka konstytuuje się przez ciągłą wymianę ze środowiskiem zewnętrznym i wewnętrznym. Stale. Na każdy doznany bodziec zakłócający jej spokój reaguje próbą odtworzenia w sobie stanu równowagi, harmonii, pokoju(...) Jesteśmy tym, czym są nasze ciało, nasza psyche, nasz duch. Również częścią negatywną. Każdy nosi w sobie ludzką rasę w całej jej pełni. Nie można się od tego oderwać. Chodzi natomiast o jej przyjęcie. Tylko w ten sposób można stać się świadomym, zrównoważonym, odpowiedzialnym(..) Widzieliśmy, że każdy żyjący organizm implikuje ciągłe i wzajemne relacje ze środowiskiem, że jest bombardowany nieskończoną ilością bodźców, świadomych lub nieświadomych, bezpośrednich lub niebezpośrednich, widocznych lub ukrytych, znanych lub nieznanych. Zatem wrażenie jest naszym najbardziej zasadniczym, najbardziej bezpośrednim, najgłębszym rozumieniem. Jest częścią naszego życia wewnętrznego. I w gruncie rzeczy to wrażenie czuje, filtruje, interpretuje i decyduje. Nasze wrażenia jednak nigdy w pełni nie odpowiadają rzeczywistości. Prawdopodobnie każda rzecz pochodzi od myśli. Lecz nic z tego, co doświadczamy, nie odpowiada w pełni temu, co czujemy, widzimy, w co wierzymy. Dlatego nic nie jest możliwe do rozdzielenia, nic nie istnieje w oderwaniu między obserwującym a rzeczą obserwowaną...'''(V.Albisetti, Trening autogeniczny dla spokoju psychosomatycznego)
wtorek, 5 maja 2020
Nastał piękny miesiąc maj. Przyroda w rozkwicie. A jednak to bardzo osobliwy czas, trudny, pełen trosk i niepewności… Podążając za słowami Marka Aureliusza: ,,Wszelki niepokój jest jedynie wynikiem wewnętrznego sądu” pamiętajmy o tym, że nasz określony sposób patrzenia na bieg wydarzeń wpływa w istotny sposób na doświadczanie przez nas rzeczywistości. Polecam dziś lekturę Marka Aureliusza pt. ,,Rozmyślania.”
O znaczeniu zachowania spokoju umysłu oraz panowania nad złymi wspomnieniami i trudnymi emocjami pisze również współczesna psycholog Ewa Woydyłło w książce pt. ,,Dobra pamięć, zła pamięć”;
środa, 29 kwietnia 2020
Lekka i przyjemna lektura na majówkę :)
W tym roku majówkę spędzimy nietuzinkowo. Wychodząc z sugestią ciekawego spędzenia tych wolnych dni, być może nieco inaczej niż zwykle, proponuję przyjemne i relaksacyjne lektury;
,,Majowy wieczór był ciepły, ale w zamku warszawskim panował chłód. Ogień w kominkach nie gasł. Damy dworu zdjęły z królowej suknię i Bona w samej bieliźnie pochyliła się nad mosiężną misą napełnioną wodą z odrobiną olejku z rumianku. Chlupot wody wygrywał dźwięczną melodię. Lukrecja Alifio czekała w pobliżu, by wytrzeć ramiona i szyję Bony, gdy weszła Maria Arcamone. Monarchini zerknęła na nią i burknęła oschle:
– Gdzie się podziewałaś?
Maria, skarcona jej wzrokiem, opuściła pokornie głowę i odrzekła:
– Wybaczcie, pani... Przyniosłam waszej miłości jabłka, które tak bardzo lubicie.
Królowa spojrzała na kosz pełen owoców, który Maria trzymała pod pachą, i skinęła na dwórkę. Pani Arcamone zbliżyła się spiesznie, a wtedy Bona sięgnęła po jabłko i wbiła zęby w soczysty miąższ. Przegryzłszy kęs, powiedziała rozmarzona:
– Sady pełne biało kwitnących jabłoni! Czy może być piękniejszy widok?
Lukrecja wytarła królową i założyła na nią nocną koszulę. Bona wydała z siebie ciche westchnienie, na duszy zrobiło jej się lżej. Zawsze wiosną czuła się silniejsza, radość napełniała jej serce, z duszy przeganiając mrok. Teraz tę radość odczuwała intensywniej. Świat w jej oczach pojaśniał. Śmierć synowej natchnęła ją optymizmem. Żeby tylko August puścił w niepamięć złe chwile, odrzucił żale, byle dawał posłuch jej radom i oddalił Radziwiłłów. Wtedy umocnią królestwo na nowo.
– Wybrzeże Neapolu i szmaragdowe wody Adriatyku nie mają sobie równych, miłościwa pani – powiedziała nieoczekiwanie Maria, a jej głos rozproszył myśli monarchini.
– Nic nie jest piękniejsze niż Italia. Żyzne polskie pola pełne zbóż przeplecione czerwienią maków nie przyćmią skalistych wybrzeży Italii. Tam zostało wszystko, co było mi drogie – powiedziała królowa.
Maria uśmiechnęła się.
– Wasza wysokość wróci tam kiedyś? – spytała dama dworu nieoczekiwanie, skupiając na sobie uwagę Lukrecji.
– Kiedyś jest odległe, Mario, liczy się teraz, a teraz chcę wrócić na Wawel – odparła Bona.
Jasna twarz Marii sposępniała. Obłok niepokoju przyćmił radość.
Nazajutrz o poranku Bona napisała do księdza Przerębskiego, by wysłał gońca, gdy król opuści Kraków. Napisała także do syna, że czeka na niego w Warszawie, pragnie go ujrzeć i pocieszyć po stracie żony. Z końcem maja przyszła wiadomość od sekretarza królewskiego, księdza Przerębskiego, że orszak pogrzebowy opuścił Wawel, że jadą z królem jego dworzanie i dwór zmarłej królowej, co jest nie na rękę szczególnie paniom Szydłowieckim i Tarnowskiej, że jęczą nad swoją niedolą i pomstują na zmarłą, że w spiekocie muszą iść wraz z nią do dalekiej krainy, której żadna z nich nie ma ochoty ujrzeć. Lecz król jest nieugięty, więc orszak liczący czterysta koni i kilkadziesiąt karoc od świtu do zmierzchu będzie przemierzał wsie i miasteczka, lasy i pola, by zadośćuczynić woli zmarłej. Tymczasem z każdym dniem przybliżającym Bonę do syna królowa coraz śmielej rozmyślała o nowym mariażu Augusta. Doszły ją słuchy, że Małgorzata Walezjuszka, córka zmarłego kilka lat temu kuzyna Bony, Franciszka, nie wyszła jeszcze za mąż. Choć wcześniej swatano jej na męża syna cesarza, Filipa Habsburga, ostatecznie nic z tego nie wyszło. Późnym wieczorem, gdy noc była gęsta i czarna od ciężkich chmur, Bona wezwała swego sekretarza, księdza Marca della Torre. Wszedł z rozwichrzonymi włosami, w duchownym odzieniu, które ubrał pospiesznie, i wbił w nią zaspany wzrok. Uśmiechnęła się na jego widok i rzekła:
– Wybacz... kazałam cię zbudzić.
– Zawsze jestem do usług waszej wysokości – odparł, a wtedy posłała mu przychylne spojrzenie i wskazała miejsce za stołem. Zbliżył się bezszelestnie i usiadł.
– Czas płynie szybko, ani się obejrzymy, a skończy się żałoba po Barbarze – powiedziała i podniosła się zza stołu. Krążyła po komnacie zadumana. Naraz zatrzymała się i wbiwszy wzrok w Marca, dodała zdecydowanie: – Musimy uprzedzić inne kandydatury do tronu królowej Polski.
Otworzył oczy szeroko, jakby naraz oprzytomniał, i rzekł:
– Wasza miłość myśli, że...
– Jestem przekonana, że cesarz już rozmyśla, kogo naraić królowi – wpadła mu w słowo (...)
W czerwcu niebo zapłonęło od słonecznego żaru. Bona nie pamiętała tak gorącego końca wiosny jak tego właśnie roku. Piątego czerwca w największą spiekotę w samo południe przybył na zamek warszawski goniec od księdza Przerębskiego z wieścią, że kolejnego dnia król dotrze do Kozienic, lecz jak dotąd przed nikim nie odkrył zamiaru przyjazdu do Warszawy. Mimo to słowa królewskiego sekretarza nie wzbudziły w Bonie niepokoju. Uważała, że August, dotarłszy do Kozienic, rozporządzi dalszą drogę na Warszawę, a może nawet zostawi orszak, trumnę z ciałem Barbary umieści w pobliskim kościele i wskoczywszy na koń, przybędzie do matki z oddziałem zbrojnych. Nazajutrz odesłała gońca z listem, w którym prosiła, by Przerębski bezzwłocznie ją powiadomił, gdy król opuści Kozienice. Po kilku dniach powrócił kurier z wiadomością, którą królowa odebrała jak policzek. Był poranek. Bona właśnie się ubierała. Usługiwały jej damy dworu i karlice, ona zaś popatrywała na nie łaskawym okiem. Myśl o bliskim spotkaniu z synem nastrajała ją radośnie do chwili, gdy otworzyła list. Sekretarz pisał, że król z Kozienic kazał ruszać na Brześć. Gniew i rozpacz na przemian targały Boną. Od tygodnia przygotowywała się na to spotkanie. Wybrała dla syna najlepsze komnaty, ściany kazała obić gobelinami, jedwabnymi oponami i wstawić dębowe komody oraz wielkie wygodne łóżko, może rojąc sobie, że posławszy do niego jedną ze swych młodych dwórek, zdoła pocieszyć go w nieszczęściu, a zarazem uda jej się wyciągnąć od niego jakieś tajemne plany, których, powodowany ostrożnością, nigdy przed matką by nie odkrył. Kucharzom kazała przygotowywać najlepsze potrawy, z piwnic wytoczyć beczki najprzedniejszych win. I teraz okazało się, że to wszystko na nic. Bona spojrzała w lustro. Maria założyła jej na głowę stroik z czarnym welonem. Monarchini przyjrzała się sobie. Odziana w czerń wyglądała staro i ponuro. Co się ze mną stało? – rozmyślała. – Mroźne zimowe wichry wychłostały mi twarz, palące co roku letnie słońce wysuszyło delikatną skórę. Żałobna czerń odbiera blask oczom. Rada by ją zrzucić, lecz w chwilach zwątpienia powtarza sobie, że przeżyje żałobę razem z Augustem, by wkrótce cieszyć się z jego wesela".
(Pęknięte królestwo. Ostatni Jagiellonowie, R. Czarnecka)

,,Zawsze lubiłam kwiaty i ogrody, ale ptakami zainteresowałam się dopiero osiem lat temu. Był styczeń, a my z mężem właśnie przeprowadziliśmy się do naszego pierwszego własnego domu z ogrodem. Przyglądając się nowemu królestwu, odkryliśmy, że mamy gości. Dookoła w koronach drzew buszowały małe ptaki, szukały czegoś w korze i wygrzewały się na gałęziach. Sikory – bogatki i modraszki oraz kowaliki i dzięcioły podfruwały bliżej, a ja z podziwem patrzyłam na męża, który bez trudu wymieniał kolejno ich nazwy.
Wizyta tych rozśpiewanych istot była tak miła, że wtedy właśnie połknęłam ornitologicznego bakcyla. Tego samego dnia pojechaliśmy do centrum ogrodniczego kupić ptasią karmę i od tamtej pory codziennie cieszę się obecnością naszych małych gości, a także staram się lepiej ich poznać. Wiele czasu poświęciłam na czytanie o ptakach oraz na rozmowy z innymi miłośnikami tych zwierząt i z profesjonalnymi ornitologami. Ptaki szybko znalazły swoje miejsce w moim blogu ogrodowym Moseplassen [norw. Mechowisko – przyp. tłum.], po jakimś czasie napisałam też o nich kilka artykułów i wystąpiłam w krótkich programach telewizyjnych, a teraz powstała ta książka.
Wprawdzie książka nosi tytuł Ptasi raj, ale uznałam, że uwzględnię w niej również wiewiórki. Lubią to samo pożywienie co ptaki, czują się dobrze w podobnych ogrodach i chętnie odwiedzają ptasie karmniki. Trudno o bardziej uroczych gości.
W tym poradniku znajdziesz inspirację, jak przyjemnie spędzić czas: najpierw przy lekturze, a potem – gdy już postanowisz zacząć działać – we własnym ogrodzie. Z całą pewnością są tam jakieś ptaki czekające na odkrycie. Książka pomoże ci je zidentyfikować, a także lepiej poznać naturę i różne zachowania każdego gatunku. Znajdziesz w niej również wiele pomysłów na takie dostosowanie otoczenia domu, aby odwiedzało je jak najwięcej skrzydlatych gości.
Ogród to nie tylko trawnik i kwiaty, ale o wiele więcej – między innymi rozśpiewane ptaki i zwinne wiewiórki. Chodź ze mną na spacer po ogrodzie i zobaczmy razem, co tam się dzieje!”
(,,Ptasi raj”A. Havag Holter-Hovind)
piątek, 24 kwietnia 2020
Drodzy Słuchacze :)
W związku z tym, że biblioteka pozostaje zamknięta, przypominam o moich dyżurach telefonicznych oraz możliwości kontaktowania się ze mną drogą mailową : bibliotekakpss@gmail.com
Poniżej
podaję linki do stron wydawnictw lub księgarń, gdzie można
zakupić nowości lub pobrać darmowe książki :
https://legalnakultura.pl/pl/legalne-zrodla/ksiazki
https://epnp.pl/ebook/A05925_praca_socjalna
http://www.poradnictwo.org.pl/publikacje/
https://www.ibuk.pl/katalog/20/nauki-spoleczne.html
https://www.empik.com/premium/go
Subskrybuj:
Posty (Atom)
„Praca socjalna: między upośledzeniem a obywatelskością”,„Praktyczna nauka pracy socjalnej”,„Diagnoza w resocjalizacji” ,Red. S. Czyż: „Praca socjalna wobec współczesnych problemów społecznych”,Red. Czarnecka :„Rodzina w lokalnym systemie pomocy społecznej”,Anna Zasada – Chorab: „Kształtowanie się zawodu pracownika socjalnego w Polsce”,T. Kamiński: „Etyka pracownika socjalnego”,B. Krajewska: „Podstawy prawne pracy socjalnej...”,Red. B. Kromolicka: „Praca socjalna w organizacjach pozarządowych”,A.Olubiński „Aspekty humanistyczne i pedagogiczne...”,Red. B. Kromolicki : „Wolontariat w obszarze wyzwań...”,J. Szczepkowski: „Terapia młodzieży z problemem narkotykowym...”,Z. Węgierski: „Opieka nad dzieckiem osieroconym...”,T. Kazmierczak :„Praca socjalna : między upośledzeniem społecznym...”,Red. E. Les: „Pomoc społeczna : Od klientyzmu do partycypacji”,Red. Kowalczyk – Jamnicka: „Zjawiska patologiczne wśród młodzieży i możliwość...”,N. Thompson :„Praktyczna nauka pracy socjalnej”,J. Barbier: „Działanie w kształceniu i pracy socjalnej”,Z. Gaś: „Młodzieżowe programy wsparcia rówieśniczego”,D.Chlebio – Abed: „Pierwotna profilaktyka uzależnienia od alkoholu...”,Red. B. Śliwerski: „Pedagogika : Podstawy nauk o wychowaniu”,Red. B. Śliwerski: „Pedagogika : Pedagogika wobec edukacji...”,Red. B. Śliwerski: „Pedagogika : Subdyscypliny wiedzy pedagogicznej”,H. Domański: „Ubóstwo w społeczeństwach postkomunistycznych”,D. Kubacka – Jasiecka :„Kryzys – interwencja i pomoc psychologiczna”,W. Badura – Madej :„Przemoc w rodzinie...”,K. Białobrzeska :„Wykluczenie i marginalizacja społeczna...”,U. Bartnikowska: „Żyjąc z niepełnosprawnością...”,K. Białobrzeska: „ Człowiek w obliczu wykluczenia i marginalizacji...”,D. Trawkowska: „ Portret współczesnego pracownika socjalnego”.
Nowości w bibliotece :
„Prawne i socjokulturowe uwarunkowania profilaktyki” - Kozaczuk Franciszek ( Red.),„Kobieta w więzieniu : polski system penitencjarny” - Dybalska Irena ( Red.),„Wprowadzenie do polityki społecznej : praca zbiorwa” - Gabryszak Renata ( Red.),„Skazani na rynku pracy” - Sosnowski Maciej,„O seksualności osób niepełnosprawnych” - Ostrowska Antonina (Red.),„Narkomania : zjawisko, zagrożenia” - Jędrzejko Mariusz ( Red.),„Psychologiczna interwencja w sytuacjach kryzysowych” - Lipczyński Andrzej,„Podstawy socjologii” - Januszek Henryk,„Konflikt społeczny i negocjacje” - Słaboń Andrzej,„Menele : subkultura o tożsamości dewiacyjnej” - Słowiak Natalia,„Narkotyki : organizacja przestępczości ...” - Raczkowski Konrad ( Red.),„Reintegracja społeczna i zawodowa podopiecznych ...” - Żukiewicz Arkadiusz,„Profesjonalna praca socjalna : warunki skuteczności...” - Trafiałek Elżbieta (Red.),„Praca socjalna, profilaktyka społeczna...”- Rejzner – Pierzchał Andrzej ( Red.),„Przeciw wykluczeniu społecznemu osób niepełnosprawnych...”- Frąckiewicz Lucyna,„Resocjalizacyjne programy penitencjarne...”- Marczak Monika ( Red.),„Outsiderzy : studia z socjologii dewiacji ’’ - Becker Howard Saul ,„Formy pomocy dziecku i rodzinie w środowisku...”- Matyjas Bożena ( Red.),„Socjologia problemów społecznych” – Frysztacki Krzysztof,„Miłosierdzie i praktyka : Społeczne dzieje pomocy ...”- Radwan - Pragłowski Janusz,„Diagnoza społeczna 2009 : warunki i jakość życia Polaków” - Czapiński J.(Red.).
o niedziela, marzec 07, 2010 0 komentarze
„Prawne i socjokulturowe uwarunkowania profilaktyki” - Kozaczuk Franciszek ( Red.),„Kobieta w więzieniu : polski system penitencjarny” - Dybalska Irena ( Red.),„Wprowadzenie do polityki społecznej : praca zbiorwa” - Gabryszak Renata ( Red.),„Skazani na rynku pracy” - Sosnowski Maciej,„O seksualności osób niepełnosprawnych” - Ostrowska Antonina (Red.),„Narkomania : zjawisko, zagrożenia” - Jędrzejko Mariusz ( Red.),„Psychologiczna interwencja w sytuacjach kryzysowych” - Lipczyński Andrzej,„Podstawy socjologii” - Januszek Henryk,„Konflikt społeczny i negocjacje” - Słaboń Andrzej,„Menele : subkultura o tożsamości dewiacyjnej” - Słowiak Natalia,„Narkotyki : organizacja przestępczości ...” - Raczkowski Konrad ( Red.),„Reintegracja społeczna i zawodowa podopiecznych ...” - Żukiewicz Arkadiusz,„Profesjonalna praca socjalna : warunki skuteczności...” - Trafiałek Elżbieta (Red.),„Praca socjalna, profilaktyka społeczna...”- Rejzner – Pierzchał Andrzej ( Red.),„Przeciw wykluczeniu społecznemu osób niepełnosprawnych...”- Frąckiewicz Lucyna,„Resocjalizacyjne programy penitencjarne...”- Marczak Monika ( Red.),„Outsiderzy : studia z socjologii dewiacji ’’ - Becker Howard Saul ,„Formy pomocy dziecku i rodzinie w środowisku...”- Matyjas Bożena ( Red.),„Socjologia problemów społecznych” – Frysztacki Krzysztof,„Miłosierdzie i praktyka : Społeczne dzieje pomocy ...”- Radwan - Pragłowski Janusz,„Diagnoza społeczna 2009 : warunki i jakość życia Polaków” - Czapiński J.(Red.).
o niedziela, marzec 07, 2010 0 komentarze



















